Ukryj

Polskie ceny – chińska jakość. Na AliExpress opłaca się bardziej?

Polskie ceny – chińska jakość. Na AliExpress opłaca się bardziej?

Każdy, kto pierwszy raz odwiedza AliExpress, nie może uwierzyć w to, co widzi. Ceny niektórych produktów są śmiesznie niskie, a dodatkowo najczęściej nie musimy nawet płacić za przesyłkę. Za kilkanaście złotych jesteśmy w stanie wiele kupić, a niska cena nie zawsze ma przełożenie na gorszą jakość. Skrupulatnie wykorzystują to polscy sprzedawcy, którzy oferują nam te same produkty za bajońskie sumy. 

 

Czego oczy nie widzą…

Jeszcze kilka lat temu nikt nie wiedział o AliExpress. Była to błoga nieświadomość tego, jak bardzo windowane są ceny chińskich produktów sprzedawanych przez polskie firmy. Nawet dziś rozmawiając z młodymi ludźmi można usłyszeć opinie typu „ja boję się kupować na AliExpress”, „tam są produkty gorszej jakości”, „bardziej ufam polskim sklepom”. Ok, nie ma w tym zupełnie nic złego, jednak jeśli ktoś uwielbia zamawiać rzeczy przez internet, to prędzej czy później zorientuje się, że jest robiony w balona.

Ostatnio napisał do mnie dawny znajomy z propozycją, abym kupiła od niego zegarek. Weszłam więc na jego aukcję, sprawdziłam cenę, czas wysyłki (który był podejrzanie długi), obejrzałam zdjęcia i doznałam olśnienia – dokładnie taki sam zegarek (ba! nawet wykorzystywał identyczne fotografie) widziałam niedawno przeglądając AliExpress. Jedyną różnicą była oczywiście cena. Mój kolega życzył sobie za zegarek 70 zł (+ koszty przesyłki), który na AliExpress kosztował 2 $. Około 60 zł przebitki na jednym egzemplarzu, a miał już 46 kupujących. O dziwo paczka nie byłaby nawet nadawana w Polsce, tylko od razu trafiłaby do mnie z Chin. Nikt nawet nie zadbałby o sprawdzenie tego, czy ten zegarek rzeczywiście działa i czy nie jest uszkodzony. Ponad 2 tys. zł zarobku bez praktycznie żadnego wysiłku. Interes życia!

 

Toż to nielegalne!

Brzmi to jak przestępstwo, jednak tak naprawdę nie ma w tym nic nielegalnego. Wczytując się dokładanie w niebotycznie długi opis na aukcji można było znaleźć informacje o tym, że produkt pochodzi z Chin i będzie stamtąd też wysyłany. Zapytałam się tego znajomego, jak czuje się z tym, że robi ludzi w konia. Zdecydowanie zdziwiło go moje pytanie, gdyż uznał, że klienci sami są sobie winni, że nie wiedzą o tańszych opcjach. Wbrew pozorom miał sporo racji. Czasami przed kliknięciem „kup teraz” wystarczyłoby poświęcić 5 minut, by poszukać identycznego produktu na innych portalach. Zapewne i tak najtaniej nadal będzie „u źródła”, czyli na AliExpress, ale już samo rozeznanie się i zauważenie sporej różnicy cen wśród polskich sprzedawców powinno dać nam sporo do myślenia. Ten sam zegarek był bowiem dostępny na wielu innych aukcjach, a jego cena wahała się od 16 do nawet 99 zł.

Gwiazdki_jakości

Mój kolega zatem nie przekroczył granicy prawa, jednak miałam jeszcze przygodę z pewnym polskim sklepem odzieżowym (dla ułatwienia będę używać skrótu PPSO), który wg mnie nie tyle postępuje nielegalnie, co nieetycznie. Marzyłam o wesołych, kolorowych, ciepłych bluzach z nadrukami. Dodam, że nie miałam wtedy jeszcze pojęcia o AliExpress. Oglądałam je więc w PPSO i chociaż ceny były ogromne (ok. 300 zł), to zamówiłam dwie bluzy. Czekałam na nie miesiąc, półtora, dwa… W końcu przyszły! Co prawda były dziwnie zszyte, a metka podejrzanie nie pasowała do kołnierza, ale nie miałam zamiaru się tym przejmować. Strzał prosto w twarz trafił mnie wtedy, kiedy weszłam na AliExpress. Te same bluzy kosztowały tam 12 $. To nie były podobne bluzy – one były identyczne, z tego samego materiału, w tych samych miejscach miały szew (łatwo to określić przy wzorach). Nie miały metki – każdy producent mógł więc wszyć je sobie sam. Na stronie PPSO nie było słowa o tym, że produkt jest z Chin. Chciało mi się płakać i wyć ze złości. Ale tak jak powiedział znajomy – to była wyłącznie wina mojej niewiedzy.

 

Czy zawsze AliExpress jest jedynym rozwiązaniem?

Nie chcę siać tu informacji o tym, jak to nie warto kupować na polskich stronach, że większość towarów i tak pochodzi z Chin itd., bo to nieprawda. Po prostu AliExpress otworzył sprzedawcom kolejną furtkę na łatwy zarobek, więc nie jest dziwne, że z tego korzystają. Chciałam tylko uczulić na fakt, że jeśli przesyłka w polskim sklepie może zająć ponad 30 dni, to najpewniej produkt będzie pochodził z AliExpress, więc być może nie ma sensu przepłacać i zdecydować się na zakup bezpośrednio u chińskiego sprzedawcy.